Mój ojciec był żonaty pięć razy. Moja matka była jego drugą żoną. Według mojego ojca jestem odpowiedzialny za zniszczenie jego trzeciego i czwartego małżeństwa, ponieważ „nie pogodziłem się ze śmiercią mojej matki”.

Mam tylko jedno wspomnienie mojej rodzonej matki. Przez lata jako dziecko miałem przelotne wspomnienie kobiety o ciemnych falujących włosach i pustym wyrazie twarzy. Ona siedzi na brzegu wanny, a ja siedzę nago na podłodze. Kobieta patrzy na mnie z głową w jednej ręce. Z drugiej strony jest złożony pasek. Czeka kilka chwil, a potem uderza mnie pasem, uderzając mnie w lewe udo, gdy siedzę i płaczę. 

Przez lata jako dziecko zastanawiałem się, o co chodzi w tym wspomnieniu. Potem, gdy byłam nastolatką, zobaczyłam zdjęcie, na którym byłam ja i ta ciemnowłosa kobieta z falującymi włosami. Ja byłam ubrana tylko w pieluchę, a ona siedziała na kocu patrząc na mnie. Wyglądała na chorą i zmęczoną. Powiedziano mi, że to moja matka. Zmarła na białaczkę, gdy miałam 30 miesięcy i zachorowała na nią poprzedniego lata. Tak więc to wspomnienie dotyczyło wydarzenia, które miało miejsce mniej więcej, gdy skończyłem 2 lata. 

Według niektórych jej krewnych wiedziała, że ​​umiera i robiła, co mogła, aby mnie usamodzielnić. Na przykład, gdybym poprosił o łyk wody, opowiedziałaby mi o wszystkich krokach niezbędnych do zrobienia tego sama. Może uderzenie paska było jej sposobem na zmuszenie mnie do pośpiechu i nauki. 

Jedyne, co pamiętam z mojej pierwszej macochy, to wielki mecz krzyków, którego kulminacją było trzaśnięcie drzwiami. Zrobiłem na ten temat jakąś nonszalancką uwagę, wskazując, że takie argumenty są powszechne, a mój ojciec powiedział „nie, ona mnie zostawiła”. Pamiętam, jak niezręcznie się czułem. Pamiętam rzeczy z moich wczesnych lat szkolnych, ale nic z życia domowego z nią. Kilka lat później dowiedziałem się, że ma już małe dziecko z poprzedniego związku. Dziecko byłoby teraz po pięćdziesiątce. 

Przynajmniej według mojego ojca, kłótnie zawsze dotyczyły mnie i tego, że nie pogodziłem się ze śmiercią matki. I to pomimo faktu, że według mojej ciotki przez kilka lat po jej śmierci byłem równie chochlikiem i bachorem, jak przedtem. Ale moja osobowość zmieniła się po tym związku. Pamiętam kilka drobiazgów z mojego szkolnego życia w przedszkolu i pierwszych dwóch klasach podstawówki. W większości z nich jestem bardzo zadowolona i bawię się z mnóstwem innych dzieciaków. Ale potem stałem się ponury, łatwo się denerwowałem i łatwo się przestraszyłem. Krótko mówiąc, marzenie łobuza.

Myślę, że w tym małżeństwie było przynajmniej trochę przemocy. Kiedy byłam nastolatką i byłam w systemie przybranych dzieci, jedna z moich przybranych matek niewinnie przesunęła otwartą dłonią po moim polu widzenia. Jedno z jej dzieci wręczało jej coś. Gdy tylko mniej więcej połowa jej palców była w zasięgu wzroku, nagle szarpnąłem się do tyłu. Wszyscy się śmiali oprócz mnie. Byłem zbyt zaskoczony i oszołomiony tym, co właśnie zrobiłem. Uśmiechnąłem się, gdy odzyskałem spokój i zgodziłem się, że to, co zrobiłem, jest zabawne, ale nie mam pojęcia, dlaczego to zrobiłem.

Moja druga macocha, jak sama przyznaje, nie dbała o moje istnienie. Pamiętam, jak jej powiedziałem, że wybieram się do domu koleżanki, żeby się pobawić. Siedziała na podłodze oglądając telewizję. Powiedziała po prostu „nie obchodzi mnie to”. Nie spojrzała na mnie ani nawet nie wzruszyła ramionami; powiedziała po prostu „nie obchodzi mnie to”. To bolało bardziej niż jakakolwiek huśtawka pasa mojego ojca. Zaczęło się, gdy miałem około 10 lat. 

Mieli dwoje własnych dzieci, chłopca i dziewczynkę. Przez lata jako dziecko miałam pretensje, że o wiele lepiej traktowali własne dzieci niż mnie. Cieszę się z nich teraz. Mam nadzieję, że przez jakiś czas mieli szansę dorosnąć z kochającymi rodzicami. Zazdrościłem im. Przyznaję, że kilka razy byłam dla nich podła, na co zwrócił uwagę mój ojciec, gdy miałam trzydzieści kilka lat. Moja podłość była spowodowana moją zazdrością, a także chęcią odrobienia takich rzeczy jak praca domowa, aby nie rzucały mi się żadne pasy. To nie była wina dzieci; po prostu chcieli się bawić i być normalni.

Pewnego razu postanowiłem wyjść pobawić się na podwórku. Kiedy wróciłem, załomotałem w drzwi i kilka razy zadzwoniłem, ale bezskutecznie. Następnie spróbowałem tylnych drzwi i znalazłem je odblokowane. Była tam z dwójką dzieci. Krzyczała na mnie, oskarżając mnie o podstępność i wymykanie się z domu. Przejechała też palcami po mojej klatce piersiowej i ramionach i powiedziała, że ​​„nienawiść sączyła się z każdego poru”. Po prostu stałem i płakałem. 

Ale nie zawsze płakałam. Kiedyś kazała mi siedzieć nieruchomo, kiedy dzwoniła do ojca. Kazała mi nie wydawać dźwięku. Bardzo spokojnie poprosiła ojca o 1,000 dolarów, żeby mogła na chwilę uciec i uciec ode mnie. Tak powiedziała. Siedziałem tam chcąc krzyczeć, ale nic nie powiedziałem. Lubiłem jej rodziców. Byli tak życzliwą i przyjazną „starą” parą, ale jej tata odmówił. Wiem o tym, bo nie wyjechała.

Ona też nie zawsze na mnie krzyczała. Kiedyś szedłem z przystanku autobusowego do domu i miałem ciężki płaszcz przeciwdeszczowy na jednym ramieniu. Kiedy dotarłem do tylnych drzwi, upuściłem płaszcz na ziemię. Spokojnie zapytała mnie „w jaką grę teraz grasz?” Zranionym głosem powiedziałem „Jest ciężki!” Zabrała się do zmywania naczyń. Kilkadziesiąt lat później sprawdziłem odległość w Mapach Google. To mniej więcej 1KM, a ja miałem 11.

Mieliśmy wtedy kilka porad rodzinnych. Oni podkreślali, że często zdarzają się zawody na krzyki i że zawsze byłem powodem. Szczerze myślałem, że mój ojciec nie wie, co się dzieje. W rezultacie bałem się podróży służbowych mojego ojca. Pewnego razu, gdy wyjechał w podróż służbową, uśmiechnęła się do mnie i powiedziała: „Mogę zrobić z tobą, co zechcę i nic nie możesz na to poradzić!” Pomyślałem nawet, że gdyby tylko wiedział, co się naprawdę dzieje, to by to powstrzymał. W końcu zachowywała się do mnie ze znacznie mniejszą wrogością, kiedy był w pobliżu.

Wszystko zaczęło się zmieniać, gdy skończyłem 12 lat, kiedy natknąłem się na artykuł z czasopisma w bibliotece. Były tam zdjęcia dzieci, które doznały poważnej przemocy fizycznej, na przykład złamań spiralnych i oparzeń po papierosach na skórze. Zacząłem się zastanawiać, czy ja też byłem maltretowany, ale nie w takim stopniu. Zaczęłam więc kontaktować się z autorytetami osób dorosłych w mojej nowej szkole. 

Moja pierwsza próba była katastrofą. Zapytałem doradcę zawodowego, czy mógłbym wykonać test IQ, aby sprawdzić, czy naprawdę jestem tak głupi, jak mi mówiono. Ów pracownik socjalny nieustannie mnie nękał, abym dał mi pozwolenie na rozmowę z rodzicami. Kiedy nadszedł dzień spotkania, rodzice napawali się mną. Zamierzali go wyprostować. Zamierzali mu opowiedzieć o tym, jakim jestem okropnym, problematycznym dzieckiem i jak trzy razy uciekłem. Tak, zrobiłem to. Po raz trzeci ojciec powiedział mi, że jeśli znowu ucieknę, zabije mnie i umieści w sierocińcu „gdzie nikt się o ciebie nie troszczy”. Powiedziałem do siebie: „Czy ktoś się teraz o mnie troszczy?” ale nie odważyłem się powiedzieć tego głośno. W każdym razie jedna szydercza uwaga doradcy zawodowego następnego dnia potwierdziła dla mnie, że im się udało. 

Więc przestałem próbować ukrywać ślady. Jeśli mój ojciec użył na mnie swojego paska, następnego ranka po prostu podwinąłem rękawy i chodziłem po szkole, jakby nic się nie stało. Dzieciaki to zauważyły ​​i nawet łobuzowie zostawili mnie w spokoju. Jeśli nauczyciele zauważyli, nic nie powiedzieli. Kilka dni później postanowiłem spróbować po raz ostatni. Napisałem notatkę do mojego wychowawcy, opisując, jak czułem się otoczony przez wrogów. Poprosiłem go, aby nie mówił rodzicom i nie powiedziałem mu nic o moim życiu rodzinnym. 

Kilka godzin później mój ojciec wyciągnął notatkę i poprosił mnie o wyjaśnienie. Odmówiłem, więc poszedł do swojego pokoju i zabrał moją walizkę. Następnie rzucił go obok mojej komody i zaczął brutalnie wrzucać do niego niektóre moje ubrania. Zapytałem go, co robi, a on odpowiedział: „Myślę, że desperacko potrzebujesz pomocy medycznej”. Byłem tym oszołomiony, bo czułem się dobrze. Następnie zawiózł mnie do szpitala dziecięcego w tym mieście i zostałem przyjęty na oddział psychiatryczny. Nagle kompletnie obcy ludzie szturchali mnie, szturchali i zadawali bardzo osobiste pytania. Zostałem nawet nakrzyczany, ponieważ nie odpowiedziałem na niektóre pytania. Nie miałem pojęcia, dlaczego tam byłem. To był najbardziej traumatyczny dzień w moim życiu.

Dopiero po trzydziestce dowiedziałem się, że list został zinterpretowany jako list pożegnalny. Ale nikt nie powiedział mi tego 30-latkowi. Wszyscy po prostu założyli, że wiem. Ale nie zrobiłem. Nie planowałem popełnić samobójstwa. Chciałem tylko, żeby dorosły autorytet zawył i mi uwierzył. Do dziś część mnie wciąż jest tą oszołomioną 12-latką, która zastanawia się, dlaczego jest zamknięty na dziecięcym oddziale psychiatrycznym z kratami w oknach. Moim największym lękiem jest nagle znaleźć się mimowolnie zaangażowana i nigdy więcej nie ujrzeć światła dziennego.

Byłem tam przez dwa miesiące i zostałem wypisany do systemu dzieci zastępczych. Odmawiam zaszczycania moich doświadczeń przez nazywanie ich troską. Przejście z patelni mojego życia rodzinnego do ognia życia mojego przybranego dziecka sprawiło, że zapomniałam, jak bardzo bałam się ojca, ale pamiętam, jak bardzo go kochałam. Mój ojciec zapłacił cenę za wyrzucenie mnie. Jego matka nigdy więcej się z nim nie odezwała, a jego ojciec był tak zawstydzony, że nie mówił o tym przez wiele miesięcy. Mój ojciec powiedział mojej babci ze strony matki, że wstydzi się, że nie może mnie zatrzymać. Powiedział mi, że przez miesiące męczył się nad tym, czy podjął właściwą decyzję.

Ale system wychowanków dał mi nowych ludzi do strachu. Około sześć miesięcy po tym, jak zostałem zwolniony, mój pracownik socjalny odebrał mnie z mojego ówczesnego stażu i powiedział „chodźmy na przejażdżkę”. Powiedziałem pewnie. Porozmawialiśmy chwilę w samochodzie, a potem po około 10 minutach jazdy rozmowa potoczyła się tak:

On: „A tak przy okazji, dzisiaj się przeprowadzasz i zabieram Cię w Twoje nowe miejsce”

Ja: „CO?!”

On: „Och i wyciągnęliśmy cię ze szkoły miesiąc wcześniej. I tak dobrze sobie radziłeś.

Ja: „Dlaczego dopiero teraz dowiaduję się o tym?”

On: „Nie chcieliśmy cię denerwować”.

I to, łagodny czytelniku, jest najgorszą rzeczą w systemie wychowanków zastępczych: nie masz gwarancji, że łóżko, w którym budzisz się rano, będzie tym samym łóżkiem, w którym zaśniesz następnego wieczoru. Dzisiaj może być dzień przeprowadzki i będziesz ostatnim, który się o tym dowie. Nawet teraz, ponad 40 lat później, istnieją ścisłe granice tego, jak dalece ufam ludziom. 

Przewiń do dziesiątej klasy i nadal w systemie wychowanków. Uczyłam się w mojej sypialni w piwnicy, kiedy nagle do pokoju wpadł mój chłopak z mojej rodziny zastępczej i bez słowa podniósł mnie i rzucił o ścianę. Następnie wyszedł bez słowa. Krzyczałam na niego, pytając, co zrobiłam, żeby na to zasłużyć, ale on szedł dalej. Kilka minut później zeszła jego dziewczyna i wszystko wyjaśniła. Miał zły dzień w pracy i to wszystko miało sens. Zapytałem ją wtedy, czy mówi poważnie o czymś, co powiedziała, kiedy wprowadziłem się kilka tygodni wcześniej. Potwierdziła, że ​​jest poważna, kiedy powiedziała, że ​​jestem tam, aby wykonywać obowiązki związane z mężczyznami, takie jak wynoszenie śmieci. To bolało bardziej niż rzucenie o ścianę, ponieważ ktoś czterokrotnie ode mnie większy i silniejszy miał zły dzień w pracy. Nie zawracałem sobie głowy zgłaszaniem tego, ponieważ nie było świadków.

Ale moje następne miejsce było jeszcze bardziej zwycięskie. Kupił mi zegarek w prezencie świątecznym. Następnie zażądał, abym mu za to odpłacił. Później dowiedziałem się, że w pierwszej kolejności otrzymałby dodatkowe pieniądze, żeby go kupić. Domagał się też, żebym mu zaufała. Powiedziałem mu, że nie. Próbowałem wyjaśnić dlaczego, ale nie miałem okazji. Uderzył mnie, potwierdzając w ten sposób moją nieufność do niego. Chwalił się także kilku przyjaciołom, że wierzył w „Moc czyni prawo” i w coś, co nazwał „Starymi drogami”. Mam ufać komuś takiemu bezgranicznie?

Okazjonalnie odśnieżałem śnieg. Powiedziałem, że chcę przelać część wpływów na konto bankowe. Uderzył mnie w ścianę, wyszczerzył zęby i wrzasnął na mnie. Znalazł też mało sposobów, w jakie musiałem płacić za rzeczy, których potrzebowałem. Miałem pracę jako opiekunka do dzieci, zanim się wprowadziłem, ale to się skończyło. Zresztą i tak nie widziałbym z tego dochodów. Jestem pewien, że dofinansowałbym jeden lub dwa posiłki lub coś innego, czy bym chciał, czy nie.

Moja babcia ze strony ojca zmarła, kiedy byłem pod jego kciukiem. Sprawił, że mój dziadek, jej mąż, powiedział mi wprost. Powiedział mi też, że gdyby usłyszał, jak płaczę, to by mnie pobił. Wierzyłam, że uderzenie mnie było jedyną rzeczą, której mogłem mu zaufać. Tej nocy płakałam, żeby zasnąć, ale uważałam, żeby to zrobić szeptem. Pogrzeb mojego dziadka ze strony ojca 18 lat później dał mi sposobność, by wreszcie właściwie opłakiwać jej odejście.

Został oskarżony o napaść przez swojego następnego przybranego dziecka. Ja też bym to zrobiła, ale za bardzo się go bałam. Poza tym nie sądziłem, że mi uwierzy.

 

Mój ojciec i ja pogodziliśmy się na krótko przed ukończeniem liceum. Wtedy dowiedziałam się o pracowniku socjalnym io winie ojca za decyzję o wyrzuceniu mnie. Przez kilka lat przyjaźniliśmy się powierzchownie, a on nawet kilka razy zapłacił za bilety lotnicze, żebym mógł polecieć do miasta, w którym mieszkał ze swoją nową żoną. Wszystko legło w gruzach na kilka miesięcy przed pogrzebem jego ojca. 

Napisałem do niego list informujący o operacji, którą przeszłam; najnowszy z serii. Odpisał, że kłamałem, próbując wyłudzić od niego pieniądze i sympatię, i że nie dostanę żadnego z nich. List zszedł stamtąd w dół. Odpisałem, że list był obraźliwy, podstępny i podły. Odpisał i wdał się w długą tyradę o tym, jakim jestem podłym, nieszczęśliwym dzieciakiem, jak powinienem iść użalać się nad sobą, jak byłem poniżej pogardy, że wszystkie jego problemy małżeńskie, aż do momentu, gdy mnie wyrzucili, były moją winą, że nie byłoby żadnych kłopotów, gdyby nigdy więcej nie miał ode mnie wiadomości, a teraz wierzył, że postąpił słusznie, wyrzucając mnie. W wyniku tych dwóch listów doszedłem do wniosku, że przez cały czas wiedział, co się dzieje z moją drugą macochą i mną, i że to aprobuje. Po raz pierwszy jako dorosły zdałem sobie sprawę, jakim żałosnym frajerem uważał mnie mój ojciec. Byłem słabym, tchórzliwym, żałosnym płaczkiem, a nie twardym, macho, ambitnym i agresywnym mężczyzną, jakim był.

Spotkaliśmy się ponownie na pogrzebie jego ojca kilka miesięcy później. Byliśmy powierzchownie przyjaźni, tak jak przez prawie 15 lat wcześniej. Popełnił strategiczny błąd, pytając mnie, czy mam jeszcze jakieś operacje. Pokazałem mu bliznę po operacji, o której powiedział, że nigdy nie miała miejsca. Odwiózł mnie z powrotem na międzymiastowy dworzec autobusowy w dniu wyjazdu i poprosił, żebym do niego napisała. Nie mam. To było ponad 25 lat temu. Nadal nie mam z nim kontaktu. Co jakiś czas sprawdzam jego nekrolog online, ale jak dotąd nic nie znalazłem. 

A jednak nie chcę go nienawidzić. Podczas jednej z tych wizyt opowiedział mi, jak bardzo był zdruzgotany śmiercią mojej matki i jak jej rodzice, prawdopodobnie działając z własnego żalu, obwiniali go o jej śmierć. Nigdy nie dogadywał się ze swoim młodszym bratem, który był alkoholikiem tuż po dwudziestce. Jeśli to prawda, że ​​u podstaw większości uzależnień leży złożona trauma, to naprawdę zastanawiam się, co się działo, kiedy dorastał. 

Pomimo tego, jak bardzo jestem od niego inny, jestem też do niego podobny. Mam jego introwersję. Mam jego miłość do czytania nauki dla czystej radości. Ale mam też jego wybuchowy temperament i upodobanie do trzymania urazy. Myślę, że mogę szczerze powiedzieć, że mu wybaczam. Modlę się o uzdrowienie tego, co przekształciło go w agresywnego i agresywnego ojca i kierownika, którym się stał, ale między nami nie może być żadnej komunikacji. Jestem teraz 3400 km i mam międzynarodową granicę od jego ostatniego znanego adresu. 

Myślę, że wybaczyłem też moim dwóm macochom, ale nie wiem, co by się stało, gdybyśmy się jeszcze kiedykolwiek spotkali. Myślę, że mogę powiedzieć to samo również o moich różnych przysposobieniach zastępczych, ale nie jestem pewien, jak bym zareagował, gdybym jeszcze kiedyś ich zobaczył. To podwaja się w przypadku dwóch brutalnych, o których wspomniałem. 

Powinienem wspomnieć, że moje dzieciństwo nie było pełne nadużyć i zaniedbań. Miałem psychiatrę dziecięcą o imieniu Mary, która była bardzo wpływowa na wiele pozytywnych sposobów. Gdybym miał córkę, na jej cześć zostałaby nazwana Mary. Ale po dwudziestce byłam w takim bałaganie, że nie zawracałam sobie głowy randkowaniem. Odpychałem kobiety, które chciały mieć ze mną romantyczny związek. Wiedziałem, że byłaby to dla nich katastrofa, a wszystkie dzieci, które mieliśmy, najprawdopodobniej również przeżyłyby molestowanie.

Ale z drugiej strony rozpaczliwie pragnęłam być kochana. Wciąż pamiętam sen, który miałem, gdy miałem 20 lat. We śnie umarłem i poszedłem do nieba. Moja „Wieczna nagroda” była całą planetą tylko dla mnie: zdecydowanie wymarzona wieczność introwertyka! Ale zanim mogłem objąć w posiadanie moją planetę, musiałem wypełnić kilka formularzy. Kiedy to robiłem, pamiętam, że myślałem, że zrezygnuję z tego wszystkiego w zamian za bycie kochanym. Byłem wtedy bardzo „drażliwy”, prawdopodobnie dlatego, że pragnąłem tego fizycznego kontaktu. 

Miałem sporadyczne poradnictwo w moim dorosłym życiu, ale mam ścisłe ograniczenia co do tego, ile będę dzielił, jak zawsze w głębi mojego umysłu jest strach, że znów zostanę zabrany gdzieś do jakiejś placówki psychiatrycznej, aby nigdy nie zobaczyć ponownie światło dzienne. Byłem również aktywny na różnych forach internetowych poświęconych odzyskiwaniu nadużyć. Bardzo mi to pomogło i byłam znana z tego, że mnie wspieram.

Byłoby wspaniale móc powiedzieć, że byłem dyrektorem w jakiejś wielkiej megakorporacji i zarabiałem sześciocyfrową miesięczną wypłatę, ale tak nie jest. Jestem tylko ogrodnikiem i pisarzem technicznym. Ale ukończyłem szkołę średnią w 1981 roku. Ukończyłem studia również z wyróżnieniem w 1987 roku, pomimo zmiany kierunku, zmiany uniwersytetu i rocznego urlopu z powodu słabych wyników w nauce. Pracowałem w wielu dziedzinach. Od kilkudziesięciu lat żyję samodzielnie. Są chwile, kiedy wciąż zmagam się z depresją, lękiem i nienawiścią do samego siebie. Są też chwile, kiedy zastanawiam się, czy mam zdolność kochania.

Jeśli doczytałeś tak daleko, dziękuję. Na zakończenie chciałem tylko powiedzieć kilka rzeczy. Przede wszystkim, jeśli jesteś rodzicem, pomrukuj swoje dzieci, nawet jeśli nie było Cię w pokoju, kiedy zostały poczęte. Nie odpisuj ich i nie wyrzucaj. Po drugie, jeśli chcesz być rodzicem zastępczym lub pracować w domu opieki, nie traktuj ich tak, jakby były wypłatą, opłatą lub subsydium dochodu i nie rzucaj ich tylko dlatego, że miałeś zły dzień albo powiedzieli coś, co cię rozzłościło.

Sprawdź naszą nową książkę!

Ta książka łączy badania o złotym standardzie z setkami historii od dzieci, z których wiele nigdy wcześniej nie zostało opowiedzianych.

EnglishPolski
Udostępnij to