Moim celem, kiedy to piszę, jest wyjaśnienie bólu, którego doświadczyłem, nie będąc wychowywanym przez matkę i ojca. Mam nadzieję, że moja historia może być przestrogą dla każdego, kto rozważa seks poza tradycyjnym małżeństwem. W żaden sposób nie opowiadam się za aborcją. Jestem bardzo prolife i jestem wdzięczny mamie dała mi życie, pomimo trudnych okoliczności i osądu, z jakim się spotkała. Poza tym nie jest moim zamiarem wypaść lepiej niż ktokolwiek inny. Jestem grzesznikiem zbawionym przez łaskę Bożą przez Jezusa. Moja mama wyrosła na wspaniałą damę i jestem pewien, że mój biologiczny ojciec nie jest złym facetem. Mam tylko nadzieję, że dzięki mojej historii ludzie zobaczą, jaki ból przeżywają dzieci, gdy nie używamy seksu we właściwy sposób.

Urodziłam się 17-letniej, niezamężnej matce w 1976 roku. Często zastanawiałam się nad tym, że aborcja stała się legalna dopiero 3 lata przed moim urodzeniem. Znam inne osoby, z którymi dorastała moja mama, które nie wybrały życia dla swoich nienarodzonych dzieci. Powiedziała mi, że aborcja nigdy nie była dla niej opcją i będę za to zawsze wdzięczna. Mimo tego odważnego wyboru była wciąż bardzo młodą osobą, nie mającą możliwości samodzielnego wychowania dziecka i miała wiele do zrobienia. Mieszkaliśmy z moimi dziadkami ze strony matki, wspaniałymi ludźmi, którzy dali mi stabilność, której potrzebuje każde małe dziecko. Kiedy miałam 4 lata, moja mama wyszła za mąż za kogoś, kogo nie znała od dawna i który mieszkał około godziny poza naszym małym miasteczkiem. Początkowo oboje przeprowadziliśmy się do jej nowego męża. Jednak dość szybko relacje między moją mamą a jej nowym mężem stały się fizycznie i emocjonalnie obraźliwe, a ona zdała sobie sprawę, że nie jest to dla mnie bezpieczne środowisko. Podczas gdy jej pierwszy mąż nigdy mnie nie dotknął, rzeczy, na które byłam narażona podczas tego związku, to rzeczy, których żadne dziecko nie powinno widzieć. 

Wróciłam do domu dziadków, ale mama została. W końcu rozwiodła się z mężem, ale nie wróciła do domu. Pamiętam, że zapytałem ją, dlaczego nie może ze mną mieszkać, a ona odpowiedziała, że ​​nie może znaleźć pracy w naszej okolicy. Przychodziła do mnie w każdy weekend. To było straszne, kiedy wychodziła w niedzielne popołudnia, żeby wrócić do domu. To było jak najgorszy przypadek tęsknoty za domem po jej wyjeździe. Pamiętam, jak moja babcia mówiła: „Nie płacz… nie chcesz denerwować matki”. Wydawała się być bardziej zainteresowana uczuciami mojej mamy niż moimi. Może nie chciała, żebym się nad sobą żal, albo chyba pomyśleli: „Victoria jest z nami, nic jej nie będzie”. Ale rzeczywistość jest taka, że ​​naprawdę chciałem być z mamą. Więź między dziećmi a ich rodzicami jest tak silna. Wierzę, że to święta więź, która została tam nałożona przez Boga. Ciągłe przychodzenie i odchodzenie mojej mamy było moim życiem w wieku od 5 do 10 lat. Kiedy miałam 10 lat, wyszła za kogoś w Charlotte i zaczęła przychodzić do mnie co drugi weekend. Po prostu to zaakceptowałem. Co jeszcze może zrobić dziecko? Tak bardzo ją kochałem i po prostu chciałem być z nią cały czas. Nigdy nie pamiętam, żeby w czasie moich lat szkolnych przyjechała na jedno moje wydarzenie sportowe lub szkolne, z wyjątkiem mojej matury. Zawsze pracowała lub poświęcała się swojej nowej rodzinie. Miała kolejną córkę, kiedy miałam 12 lat. Kilka lat temu poszliśmy z nią na koncert zespołu mojej kuzynki, która uczęszczała do tego samego gimnazjum, co ja. Kiedy weszliśmy do budynku szkoły, powiedziała: „Nigdy wcześniej tu nie byłam, prawda?” Odpowiedziałem: „Chodziłem tu do szkoły przez 3 lata”. Ta interakcja naprawdę uchwyciła rzeczywistość całego naszego straconego czasu.     

Nigdy nie spotkałem mojego biologicznego ojca twarzą w twarz, dopóki nie byłem juniorem w college'u; jednak widziałem go w społeczności kilka razy, kiedy byłem w szkole podstawowej. Wcześniej widziałam tylko kilka zdjęć, które miała jego mama, i kilka zdjęć z rocznika szkoły średniej. Zawsze mi powtarzała, że ​​moje stopy wyglądają jak jego. Powiedziała mi też, że miał jedną siostrę, której w liceum ścięto głowę w wypadku samochodowym. Mama powiedziała mi, że jest pewna, że ​​gdyby żyła jego siostra, chciałaby być częścią mojego życia. Moja mama często nazywała go moim „tatusiem”, co zawsze wydawało mi się niewłaściwe. „Tata” cię nie opuszcza. „Tata” było dla niego zbyt dobrym słowem. Dlatego nazywam go moim biologicznym ojcem. Doceniam fakt, że moja rodzina nigdy nie okłamała mnie, kim był mój tata. Zawsze znałem prawdę o swoich początkach.

Jednym z największych produktów ubocznych mojej struktury rodzinnej było ciągłe zakłopotanie i niezręczność. Dorastając, nigdy nie znałem nikogo, kto nie znał żadnego ze swoich rodziców. Wszyscy moi znajomi pochodzili z rodzin małżeńskich, z dwójką rodziców. Większość ludzi wiedziała, że ​​wychowują mnie moi dziadkowie i nie szukali dalszych informacji. Ale od czasu do czasu pojawiały się pytania o to, kim są moja matka i ojciec. Oczywiście miałam odpowiedź na pytanie, kim była moja mama, ale odpowiedź na pytanie taty zawsze była bardzo trudna, ponieważ nigdy nie miałam z nim związku. Pamiętam, jak nauczyciel postawił mnie na miejscu przed klasą pierwszego roku. Nauczyciel, chyba niewinnie, chciał wiedzieć, kim był mój ojciec, ale naprawdę nie chciałem tego wyjaśniać przed zatłoczoną klasą. Niestety nigdy nie była to prosta odpowiedź. Czasami, aby szybko ominąć to pytanie, powiedziałbym po prostu, że mój dziadek był moim ojcem, ale wtedy, jeśli osoba, z którą rozmawiałem, znała moją matkę, wyglądało to na coś w rodzaju kazirodztwa. Mówienie ludziom imion twojej matki i ojca nigdy nie powinno być trudne, ale to było dla mnie.   

Wspomniałem wcześniej, że jako dziecko w wieku podstawowym zetknąłem się z moim biologicznym ojcem w społeczności. Wynikało to z faktu, że miał syna, rok czy dwa młodszego ode mnie, który akurat był w tej samej rekreacyjnej drużynie piłkarskiej, w której ja byłem. Przyszedł zobaczyć, jak gra jego syn, ale nigdy nie zauważył mojej obecności. Pamiętam, jak powiedziałem jego synowi, że podczas praktyki mieliśmy tego samego ojca. Nie miałem na myśli nic złego, przekazując mu informacje, które znałem. Z jakiegoś powodu chciałem mu powiedzieć. Wrócił do domu płacząc do matki, która zadzwoniła do moich dziadków zdenerwowanych. Wiem o tym tylko dlatego, że podsłuchałem, jak rozmawiali o tym moi dziadkowie. Nigdy mi o tym nie rozmawiali.     

Wychowywana przez dziadków często brana byłam za ich córkę. Jednak nigdy nie chciałem, żeby to się stało. Chociaż nie zależało mi na poznaniu mojego biologicznego ojca, znałem i bardzo kochałem moją matkę. Nigdy nie chciałem, żeby wyglądało, jakby ona nie istniała. Dorastając czułem się, jakbym był stale zakłopotany, gdy przyjaciele rodziny, a czasem nawet członkowie rodziny, nazywali moich dziadków matką i ojcem. Zawsze miałem tę potrzebę, aby każdy wiedział, kto jest kim.  

Jak wspomniałem wcześniej, kiedy byłem juniorem na studiach, zdecydowałem, że chcę poznać mojego biologicznego ojca. Więc bez zastanowienia sprawdziłem go w książce telefonicznej i zadzwoniłem do niego. Wyjaśniłem, kim jestem, a on zgodził się ze mną spotkać. Po raz pierwszy spotkaliśmy się w McDonaldzie w połowie drogi między miejscem, w którym mieszkał, a moją uczelnią. Rozmawialiśmy chyba godzinę. Zadawałem pytania, a on udzielał mi odpowiedzi. Powiedział mi, że kiedy moja mama zaszła w ciążę, nie był pewien, czy jestem jego dzieckiem, czy nie. To był taki wykręt. Wiedział. Na naszym spotkaniu przyznał, że wyglądam jak jego siostra. Powiedział mi również, że jeśli mamy mieć związek, który posuwa się naprzód, musiałbym być tym, który go realizuje, ponieważ czuł, że nie może mnie o nic prosić. Kolejna ucieczka. Potrzeba dwojga, aby mieć sensowny związek, a ja nie byłem pod wrażeniem ani w żaden sposób nie zmuszałem go do rozwijania tego związku. Mimo to od czasu do czasu myślę o nim i zastanawiam się, jak sobie radzi. Chciałbym mieć magiczne lustro, jakie Bestia dała Belle. Chciałbym go obserwować z bezpiecznej odległości. Jestem go bardzo ciekawa, chociaż nie na tyle, by znów sięgnąć… przynajmniej nie w tej chwili.  

Podczas gdy niezręczność społeczna mojego dzieciństwa w dużej mierze się rozproszyła (po prostu układam to czarno na białym, jeśli ktoś pyta, kim jest teraz mój ojciec), tWpływ całkowitego porzucenia przez mojego biologicznego ojca, a częściowo przez moją matkę, pozostawił we mnie emocjonalny ból, który trwa do dziś. Wszystko, czego kiedykolwiek chciałem, to rodzina nuklearna: mama, tata i dziecko. Co ciekawe, to moja mama, którą tak bardzo kocham, sprawia, że ​​czuję się bardziej zraniona. Myślę, że to dlatego, że mieliśmy związek, kiedy dorastałem, choć z pewnością nie był to właściwy. Chociaż wybaczyłem jej, że nie ma w pobliżu, diabeł naprawdę lubi dłubać w bliznach na moim sercu. Moja matka i ja jesteśmy teraz chrześcijankami, ale trudno mi dzielić z nią życie w taki sposób, w jaki chcę dzielić życie z moją córką. Nadal są dla mnie kwestie zaufania. Z drugiej strony, w czasach, gdy przepraszała za przeszłe niepowodzenia, czuję potrzebę bagatelizowania bólu, który mi zadała. Po prostu tak bardzo ją kocham i boli mnie, kiedy mówi o sobie. Po narodzinach mojej córki powróciła fala starych, zranionych uczuć. W dzisiejszych czasach postanawiam skupić się na wszystkich jej dobrych rzeczach. Jedną z rzeczy, których nauczyło mnie moje wychowanie, jest to, jak ważne jest bycie tam dla swoich dzieci. Moja córka jest wychowywana przez matkę i ojca, którzy są sobie oddani w małżeństwie na całe życie. I wychowujemy ją, aby zrozumiała, jak ważne jest, aby nie uprawiać seksu przed ślubem. Już teraz, w wieku 11 lat, rozumie sens seksu i ratowania się do małżeństwa. Bóg ma porządek w rzeczach, który chroni nas wszystkich. 

Sprawdź naszą nową książkę!

Ta książka łączy badania o złotym standardzie z setkami historii od dzieci, z których wiele nigdy wcześniej nie zostało opowiedzianych.

EnglishPolski
Udostępnij to