Kiedy podzieliłaś się tym w podcaście Louise Perry, poruszyło mnie to tak głęboko, że dziecko czuje się kochane, gdy widzi, jak jego biologiczni rodzice dzielą się uczuciami i miłością. Poczułem się zupełnie odwrotnie, kiedy byłem świadkiem intymności mojego biologicznego rodzica z przybranym rodzicem. Poczułem mdłości w żołądku, ilekroć widziałem, jak moja mama lub tata spędzają intymne chwile z moim ojczymem lub macochą. Rzeczywiście, przez większą część dzieciństwa czułem się chory wewnętrznie. Dla mnie to jest linia łącząca to wszystko, tragedia rozwodu i ponownego zawarcia małżeństwa przez dzieci – chore uczucie, gdzieś, na zawsze.  

Tak wiele traum z dzieciństwa związanych z rozwodem pozostaje niezauważonych i zostaje przyćmionych przez mających dobre intencje, ale niedojrzałych emocjonalnie i zaabsorbowanych sobą rodziców, i myślę, że tak naprawdę nawet nie poczułem głębokiej nieprawość tego wszystkiego, dopóki sama nie zostałam mamą. W końcu dorastałem z tym. To była moja normalność. Nie wiedziałem, że jest inaczej. Nie wiedziałam, co to znaczy widzieć matkę i ojca głęboko zakochanych i oddanych małżeństwu i rodzinie. Potrafiłem jedynie niezręcznie wyjaśnić dynamikę mojej rodziny i znaleźć wymówkę, gdy ktoś uniósł brwi. Nauczyłam się złościć na rodziców za coś innego, za ich osobowość i zachowanie. Lata zajęło mi pogodzenie się z pierwotną raną tego wszystkiego, jak niszczycielskie musiało to być dla mojej psychiki i duszy jako małej dziewczynki, jak mnie to ukształtowało, zmieniło i sprowadziło na porażkę, jeśli nie na triumf. płonący we mnie duch, który nie chciał się poddać.  

Moi rodzice byli zakochanymi w szkole średniej z południa. W 1985 roku pobrali się i mieli trójkę dzieci. Byłem najmłodszy i miałem dwóch starszych braci. Gdy byli jeszcze małżeństwem, często zajmowałam się nimi nianie i au pair i tendencja ta utrzymywała się po ich rozwodzie, aż do czasów podstawówki. Przeprowadziliśmy się do Kalifornii, gdy byłam jeszcze dzieckiem, a gdy miałam pięć lat, moi rodzice byli w separacji i spotykali się z innymi osobami, z którymi zostali, a ostatecznie ponownie pobrali się. Tak więc w zasadzie dorastałem z czwórką rodziców, wierząc, że to normalne, że moi rodzice się rozwiedli, ale nadal są bliskimi przyjaciółmi, że mężczyzna, który został moim ojczymem, wprowadził się do naszego domu, gdy miałam zaledwie pięć lat, i że mój tata mieszkał w mieszkaniu ze znacznie młodszą kobietą, u której nocowałem w każdy weekend.  

Ponieważ moi rodzice byli w dobrych stosunkach i starali się pozostać przyjaciółmi, nowa dynamika naszej rodziny została wyjaśniona moim braciom i mnie jako normalna i zdrowa (o ile w ogóle to zostało wyjaśnione. Nie pamiętam). Patrząc wstecz, wydawało się, że to jeszcze pogorszyło sytuację, ponieważ tolerowali się na tyle, aby pozostać przyjaciółmi, ale nie mogli włożyć ciężkiej pracy, aby małżeństwo funkcjonowało. Tak czy inaczej, nigdy tak naprawdę nie rozmawiali z nami o tym, co się stało, i wszystko potoczyło się tak, jakby nie wydarzyło się nic drastycznego i tragicznego. Moja mama nigdy nie pytała mnie, jak się czuję, czy było coś dziwnego, smutnego lub niewygodnego w tej nowej normalności. Nigdy nie rozmawiała ze mną o niczym znaczącym i znaczącym. Mam stale obecne wspomnienie jej obecności, ale poza zasięgiem, wiecznie rozproszonej i skupionej na sobie lub na kimkolwiek innym oprócz mnie. Nauczyłam się żyć w swojej głowie. Nauczyłam się też, że cokolwiek czuję, nie ma to znaczenia. Byłem zobowiązany kochać moich rodziców i przybranych rodziców bez myśli i pytań, ponieważ to było wszystko, co wiedziałem, mimo że teraz, gdy patrzę wstecz, czułem takie zamęt, wściekłość i stratę. Przeważnie odczuwałem tę mdłości, mdłości i gorączkę. To było tak, jakbym wziął na siebie rodzinny wstyd. Moi rodzice nie zgodzili się na to, więc przekazano mnie.  

Nie wiem jednak, czy to właśnie rozwód sprawił mi tyle cierpienia i szkód psychicznych, czy też moi rodzice byli raczej zajęci sobą i zaniedbywani, zwłaszcza emocjonalnie. Mój ojciec był trochę narcystyczny i potrafił być wręcz obelżywy w swoim języku i zachowaniu, a moja matka nie była w stanie zapewnić żadnego emocjonalnego odzwierciedlenia, potwierdzenia ani wsparcia. Nie chciała, żeby jej dzieci były smutne, więc kiedy byliśmy smutni, powiedziała nam, żebyśmy nie byli. Po prostu bądź szczęśliwy! Nie wiem, czy jest to kwestia pokolenia boomers, ale oboje nadal bardzo zaprzeczają temu, jak ich wybory i działania wpłynęły na ich dzieci i nie biorą odpowiedzialności za ból, jaki zadali, rozbijając rodzinę i sprowadzając obcych do swoich domów. życie dzieci. Moja matka przemykała przez życie, stawiając na pierwszym miejscu siebie, swoją karierę, swoje wspaniałe życie towarzyskie, swoje pragnienia i pragnienia, udając, że wszystko jest szczęśliwe i w porządku, nigdy nie przyznając się do strat i cierpień swoich dzieci i nie potwierdzając ich (i prawdopodobnie nigdy nie czując własnych prawdziwych uczuć). Mój ojciec był bardziej szczery w stosunku do tego, co się wydarzyło, ale mimo to był niezwykle krytyczny i niecierpliwy, brakowało mu empatii i perspektywy poza własną.  

Ten ciężar zaczął wreszcie świadomie na mnie oddziaływać około czternastego roku życia, kiedy depresja i stany lękowe uderzyły we mnie jak tona cegieł. Znajdowałem pocieszenie w alkoholu, narkotykach, przebywaniu w „złym” tłumie i robieniu wszystkiego, co mogłem, aby zmienić swój nastrój. Wszyscy moi przyjaciele z tamtego okresu pochodzili z rozbitych rodzin: rozwiedzeni rodzice, zaniedbane matki, ojcowie, których nigdy nie było na zdjęciu. Wydawało się, że wszyscy uciekamy przed uzależnieniem od narkotyków i własnymi problemami z seksualnością, czy to rozwiązłością, czy problemami z tatą, obrazem ciała i zaburzeniami odżywiania. Przez następne cztery lata liceum intensywnie i regularnie imprezowałem oraz zmagałem się z coraz większym niepokojem i depresją. Trwało to w różnych formach do moich dwudziestych i trzydziestych lat. Były głębokie chwile rozpaczy i myśli samobójcze, a także krótkie okresy samookaleczenia. Wystąpiło nadużywanie substancji psychoaktywnych, głód, bulimia, ataki paniki, kompulsywne objadanie się, chroniczny ból, nadmierne używanie SSRI i rozwiązłość. To było piekło.  

Zarówno moi bracia, jak i ja ogromnie wycierpieliśmy z powodu poczucia własnej wartości, własnej wartości, tożsamości i kierunku. Wszyscy angażujemy się w zachowania autodestrukcyjne związane z narkotykami i alkoholem, ryzykowne i destrukcyjne zachowania seksualne oraz problemy z odżywianiem. Na szczęście w wieku dwudziestu pięciu lat poświęciłem się uzdrawianiu i poświęciłem się trzeźwości, terapii i duchowości. Trzynaście lat później nadal jestem trzeźwy i wykonałem ogromną pracę, aby zagoić wewnętrzne rany i stworzyć szczęśliwe, zdrowe i funkcjonalne życie. Siedem lat temu zostałam żoną i matką i mam dwójkę dzieci w wieku poniżej pięciu lat. Mój mąż i ja jesteśmy sobie oddani. Nasze przysięgi coś znaczą. Ale teraz, kiedy jestem żonaty i mam dzieci, wszystko to dotyka mnie znacznie głębiej, ponieważ nie mogę zrozumieć, dlaczego moi rodzice zrobili to, co zrobili, dlaczego przedłożyli własne egoistyczne pragnienia, uczucia i pragnienia ponad dobro swoich dzieci; i dlaczego w dalszym ciągu wyrządzali szkody po fakcie, zaprzeczając, że w ogóle nas to dotknie i udając, że nic się nie stało. Mam szczęście, że mam zdrowe, szczęśliwe małżeństwo i dwójkę pięknych dzieci, którym jestem oddana. Ale rany pozostają na zawsze. Ból jest tam na zawsze. Są chwile, w których przebaczam moim rodzicom i rozumiem, że zrobili wszystko, co mogli, korzystając z tego, co wówczas wiedzieli, a potem chwile, w których absolutna ich nienawidziłem i odczuwałem wstręt do ich samolubnego i nieodpowiedzialnego zachowania jako rodziców małych dzieci, a także odrazę poprzez ciągłe zaprzeczanie nędzy swoich wyborów.  

Nadal utrzymuję aktywne relacje z moimi rodzicami i przybranymi rodzicami, ale nie nazwałbym ich szczególnie intymnymi czy autentycznymi. Nigdy nie czułam się naprawdę bezpiecznie ani komfortowo przy moim ojcu, dlatego postanowiłam ustanowić silne granice z nim i moją macochą. Obecnie mojej matce trudniej jest znaleźć solidny grunt i zastój, chociaż jest dla mnie bezpieczniejsza niż mój ojciec. Ona i ja czasami byliśmy bardzo blisko, prawdopodobnie współzależni, ale odkąd zostałam matką, trudno mi przebywać w jej towarzystwie ze względu na jej ciągły egocentryzm i świadomość, jaką mam teraz, jak bardzo mnie zawiodła, gdy byłam dzieckiem. dziecko.  

Jest to w pewnym sensie klątwa, która nieustannie przeklina rodziców rozwiedzionych, którzy zawarli nowe związki małżeńskie, podczas gdy dynamika dalszej rodziny pozostaje zagmatwana, bolesna i smutna – co, jestem pewien, jest więcej niż oczywiste w tym tekście. Uszkodzenia psychiki, poczucia siebie i świata emocjonalnego dziecka są ogromne. Wszystko, co z tego wynikało, było druzgocące. Moje życie było pod wieloma względami bardzo pochrzanione przez długi czas i gdybym nie poświęcił się leczeniu i wyzdrowieniu w wieku dwudziestu lat, nie sądzę, żebym tu był. Ale to nie przekreśliło mojego życia. Mam wspaniałe życie, nieskończoną zdolność do miłości, siły i odwagi, a przynajmniej to, przez co przeszłam, zainspirowało mnie do poświęcenia się utrzymaniu zdrowego małżeństwa i stawiania dzieci na pierwszym miejscu.