((TLUMACZENIE NA RAZIE TYLKO AUTOMATYCZNE). (Pierwotnie opublikowany w Urodzony, aby to zrobić)

„Tata wydaje się smutny… Czy ojcowie mogą być smutni?” Powiedziałem do siebie, oszołomiony, gdy moja czteroletnia ręka desperacko sięgnęła po papier do rysowania i ołówek, jakie udało mi się znaleźć. Podobnie jak szukanie czystej szmatki, aby uciskać krwawiącą ranę, musiałem pociągnąć, aby natychmiast złagodzić ból. To musiał być szczęśliwy obrazek: świecące słońce, krzaczaste drzewa, dom z proporcjonalnymi oknami, machające postacie z patyków z uśmiechniętymi oczami.

Skąd ta szalona, ​​pośpieszna próba? Stojąc obok wieży z tekturowych pudeł, dowiedziałem się, że mój tata wyjeżdża – powiedziano mi, że wyjeżdża do własnego domu. Ledwo pojmując, że mój tata może być nawet smutny, ten pomysł „mieszkania gdzie indziej” był niezrozumiały. Chcąc natychmiast zaoferować swoją „opaskę”, podarowałam mu swoje zdjęcie, uśmiechnięty dom i machająca rodzinę, mały prezent, którym można było udekorować jego nowe miejsce. Musiałam jeszcze zrozumieć, że mój własny dom, moja własna rodzina, moje ja zostaną tego dnia odmienione na zawsze.

Moi rodzice rozeszli się na początku lat 80-tych, a potem nastąpiło zaciekłe starcie prawników, sal sądowych i ugody o opiekę, zakończone chwiejnym układem dla mojego młodszego brata i dla mnie. Na szczęście moja mama i tata nadal mieszkali w tym samym mieście, dopóki nie ukończyliśmy szkoły średniej. Mój brat i ja chodziliśmy nawet do tego samego kościoła w każdą niedzielę, razem, ale co tydzień z innym rodzicem.

Nawet z tymi pozornie solidnymi filarami nie mam zbyt wielu żywych wspomnień z dzieciństwa. Pamiętam zabawne wakacje i wyprawy na kemping, tygodnie w domach dziadków i wygłupy z bratem. Ale to, co najbardziej pamiętam, to stres związany z codziennym pakowaniem, skrupulatnym przemyśleniem wszystkiego, gdy poruszałem się tam iz powrotem między dwoma światami. Pamiętam, jak mozolnie planowałem, co zabrać, wyjechać, umyć, znaleźć. Przypominam sobie, że przygotowywałem zadania domowe w jednym domu, w którym był komputer, na długo przed terminem, mając nadzieję, że zadanie nie zmieni się później, ponieważ nie miałem możliwości jego poprawienia. 

Niepokój, ucisk w klatce piersiowej, że wszystko jest w porządku, żebym nie przeszkadzała mamie lub tacie, zapominając o jakiejś niezbędnej rzeczy. Pamiętam, że od pierwszej klasy do liceum zabierałem do szkoły bardzo dużą torbę, oprócz szkolnego plecaka. Coś w rodzaju małego Szerpy, przewożącego moje życiowe rzeczy od portu do portu, co drugi dzień, co drugi weekend, w niebieskiej poliestrowej torbie zapinanej na pęknięty suwak — to byłam ja.  Byłem inny niż moi koledzy z klasy i miałem dosłowny bagaż, by to udowodnić.

Czytaj więcej na Urodzony, aby to zrobić

Sprawdź naszą nową książkę!

Ta książka łączy badania o złotym standardzie z setkami historii od dzieci, z których wiele nigdy wcześniej nie zostało opowiedzianych.

EnglishPolski
Udostępnij to