(Pierwotnie opublikowane w Magazyn Evie)

Zapakowałem moje 2, 4, 6 i 8-letnie dziecko do mojego ciasnego minivana i wyruszyłem w trzygodzinną podróż z Seattle do Portland. Gdzieś na południe od Olimpii mój 4-latek, który siedział bezpośrednio za mną, zaczął wymiotować. Włączyły się odruchy mamy i zanim większość z nich została wydalona, ​​podciągnęłam się na ramię, otworzyłam przesuwane drzwi i złapałam jego wymioty w dłonie. Kiedy oczyszczałam siebie i syna szybko zużywającymi się chusteczkami dla niemowląt w ulewnym deszczu, gdy obok przejeżdżały samochody pędzące z prędkością 60 mil na godzinę, przez chwilę pojawiło się w mojej głowie pytanie: „Czy wybranie macierzyństwa zamiast kariery zawodowej było właściwą decyzją?”

Oprócz odwiedzania mamy w Portland, co zawsze zapewniało mi kilka dodatkowych godzin snu, miałem zamiar nawiązać kontakt ze starym przyjacielem ze szkoły średniej. Ona i jej bystry mąż zdecydowali, że nie będą mieli dzieci, zarówno ze względów środowiskowych, jak i dlatego, że mieli wspaniałą i satysfakcjonującą karierę. Właśnie opublikowała zdjęcia, na których jest w eleganckiej sukience, popijając koktajle z kolegami z pracy w barze w Danii. Ja natomiast byłem wyczerpany, nosiłem używane ubrania i łapałem wymioty na I-5.

Mój mąż i ja pobraliśmy się dwa tygodnie po ukończeniu college'u i pierwszy rok małżeństwa spędziliśmy na Tajwanie dzięki stypendium Fulbrighta. Przez następne cztery lata pracowałam w chińskiej agencji adopcyjnej, podczas gdy on zdobywał tytuł magistra. Uświadomiłam sobie, że uwielbiam pracę w biurze, czerpię ogromną satysfakcję z misji agencji i zachwycam się swoimi współpracownikami. Szybko wspięłam się po szczeblach wewnętrznego biura i w wieku 26 lat wylądowałam na szczeblu zastępcy dyrektora. Potem zaszłam w ciążę.

Rozłam na drodze

Nigdy nie należałam do kobiet, które potrzebne dziecko. Kiedy się pobraliśmy, mój mąż i ja po prostu postanowiła mieć dzieci po pięciu latach. To było pięć lat. Nadszedł więc czas na dzieci.

Przez większość mojego dzieciństwa moja mama zajmowała się domem i to jej zawdzięczam duży rozwój fizyczny i emocjonalny. Chciałem zapewnić te same korzyści i kontakt moim dzieciom. Nie chciałem jednak rezygnować z kariery. Nie chciałam nawet pracować na pół etatu. Chciałem być w biurze 40 godzin tygodniowo. Ale nie chciałam też zostawiać dziecka. Chciałem być w domu i przy niej na cały etat. Nie mogłem mieć obu. Musiałem wybrać.

Pomimo tego, że nie czułem szczególnego przywiązania do małej dziewczynki, która była częściowo odpowiedzialna za mój wówczas potrójny podbródek i o półtora rozmiaru większy but, zdecydowałem się rzucić pracę. Kiedy była w moich ramionach, mój wewnętrzny konflikt wyparował. Zasługiwała na mnie całego.

Po jej narodzinach pojawiło się kilka ofert pracy zdalnej, a nawet założenia lokalnego biura w stanie, do którego się przeprowadziliśmy. Mocno je rozważałem. Ale po przyjściu na świat drugiego i trzeciego dziecka po prostu nie było już miejsca na pracę. Kiedy do rodziny dołączył nasz adoptowany syn, potrzebował jeszcze więcej czasu i uwagi. Pogodziłam się z byciem „tylko” mamą i rzuciłem się w wir życia kościoła i służby.

Konsekwencje mojego wyboru

Czy zatem podjąłem właściwą decyzję? Badania mówią: tak. Zwłaszcza dla kobiet priorytetem jest rodzina. Droga do maksymalnego zadowolenia z życia. Jak to często czyni Instytut Studiów nad Rodziną raport, kobiety, które są nie tylko zamężne, ale zamężne z dziećmi, mają najwyższe wyniki w zakresie szczęścia. Co więcej, kiedy kobiety mają wybór, większość (% 56) chcieć zostać w domu i opiekować się dziećmi.

Nie oznacza to, że matki nigdy nie powinny pracować. To is powiedzieć, że twoja praca nie powinna przeważać ani dyktować, czy masz dzieci, czy też zostajesz z nimi w domu. Obecnie istnieje wiele kreatywnych opcji, które często pozwalają kobietom robić jedno i drugie, nawet jeśli infuzja jest stopniowa.

Przestrzeń, jaką tworzy każdy nowy poziom niezależności dziecka, była systematycznie wypełniana pracą.

U mnie ostatecznie tak to wyszło. Przestrzeń tworzona przez każdy nowy poziom niezależności dziecka – pisanie podczas drzemki, możliwość wspólnej zabawy podczas rozmowy wideo, pracę na godziny, gdy moje najmłodsze dzieci uczęszczały do ​​przedszkola na pół dnia, pracę na pół etatu, gdy były w szkole na pełen etat, możliwość zostawienia męża samego na krótkie wycieczki, gdy dzieci już same spakowały sobie drugie śniadanie i odrobiły lekcje, większe projekty, gdy już same zaczęły jeździć na zajęcia sportowe – była stale wypełniana pracą. Teraz mają 14, 16, 18 i 20 lat i choć czasami jest to trudne żonglowanie, ja pracuję więcej niż na pełny etat w praca to kocham, i Jestem bardzo związana z każdym z moich dzieci.

W tych wczesnych latach, kiedy wychowywanie dzieci jest tak pracochłonne, pieniądze są tak skromne, a poświęcenie kobiecych ambicji, ciała i wolności jest tak oczywiste, przedkładanie macierzyństwa nad karierę może wydawać się złym wyborem. Tym bardziej, że DINK mają znacznie więcej czasu na inscenizację i edycję swoich filmy promocyjne. Ale w rodzinie, jak we wszystkim, co liczy się w życiu, krótkoterminowe poświęcenie przynosi długoterminową nagrodę.

Znaczące życie

Moja urocza koleżanka ze szkoły średniej i ja zbliżamy się do 50. Jej kariera dobiega końca (myśli, że w przyszłym roku może przejść na emeryturę), a moja nabiera rozpędu. Oboje chodzimy na konferencje, ale ja też chodzę na hałaśliwe mecze piłki nożnej mojej córki. Oboje spotykamy się z kolegami na kawę, ale ja też umawiam się na cotygodniową randkę z synem przed szkołą. Oboje chodziliśmy na siłownię, ale śmieję się razem z córką, oglądając filmy na steperze. Oboje jemy kolację z naszymi mężami, ale po moim następują rundy rodzinnych meczów Nertsów Guardians of the Galaxy W tle rozbrzmiewa playlista. Kiedy mówi o podróżach, to właśnie tam planują (znowu) wakacje. Kiedy mówię o podróżach, mam na myśli rywalizację między moimi dziećmi o to, kto będzie mi towarzyszył w podróży służbowej do Sydney. Kiedy mówi o następnych 10 latach, mówi o tym, w jakie akcje powinni inwestować. Kiedy mówię o następnych 10 latach, mam na myśli to, że być może będę miał wnuka lub dwóch, w których będę mógł zainwestować.

Bezdzietność, która wydawała się tak wyzwalająca w wieku 20 i 30 lat, okazała się pozbawioną znaczenia pustką. Utrzymywała figurę, jadła najlepsze jedzenie i była właścicielką dużych, drogich domów. Ale zawsze wydaje się, że szuka czegoś innego, co mogłaby zaspokoić – nowej restauracji, najnowszej modnej diety, kolejnej wciągającej książki, kolejnego ciekawego projektu zawodowego.

Odzyskałam sylwetkę, nauczyłam się gotować niskobudżetowo, ale wysokiej jakości jedzenie, mieszkam w zwyczajnym domu – ale jestem przepełniona satysfakcją. Ta satysfakcja objawia się w obecności prawie 6 stóp wzrostu, śpiącego, owiniętego w koc 14-letniego syna, który kładzie głowę na moich plecach, podczas gdy ja jajecznicę. Przejawia się to w rozmowach z moją córką w wieku studenckim, kiedy dyskutujemy, czy powinna zmienić kierunek studiów. Jest dostarczany za pośrednictwem wiadomości na Instagramie przedstawiających zabawne, wrzeszczące kozy i przepisy na desery, które musimy razem upiec. Słyszę to piętro dalej, gdy mój syn kicha, wykonując piosenkę „We Are the Champions”. Wypełnia kuchnię, gdy podczas oglądania przygotowujemy trzystopowy domowy makaron Nacho Libre. Jest to oczywiste, gdy widzę każde dziecko formować i bronić ich przekonania.

Mój mąż jest szczęśliwy. Moje dzieci są szczęśliwe. Jestem szczęśliwy. Moje dzieci nie tylko potrzebowały mnie i mnie samego w tych wczesnych latach, ale są głównymi czynnikami wpływającymi na to, co czuję najbardziej radosne życie każda kobieta mogłaby żyć. Bezsenne noce, chwilowy przyrost masy ciała, lata obcinania kuponów, szuflady swetrów ze sklepu z używaną odzieżą i szczególnie przerwa w karierze była tego warta. Teraz, kiedy usunięto mi 10 lat, mogę powiedzieć, że nawet wymioty były tego warte.