Zostałam wychowana w chrześcijańskiej rodzinie przez kochającą się chrześcijańską parę na przełomie lat 90-tych i 2000-nych. Dorastaliśmy na Środkowym Zachodzie USA, gdzie na każdym rogu był kościół. Chodziliśmy do chrześcijańskiej szkoły i wspierającego kościoła. Kiedy stałam się nastolatką, w moim otoczeniu rozwody posypały się jak z rękawa. Rozwiodły się cztery pary moich cioć i wujków oraz kilku bliskich przyjaciół rodziny. Przykro było o tym słyszeć, ale nigdy nie sądziłam, że moja rodzina będzie następna. 

Moi rodzice poznali się w chrześcijańskim college'u i zrobili to, co większość par robi po ukończeniu studiów.. pobrali się. Moja mama była osobą pełną życia i towarzyską, podczas gdy tata był bardziej powściągliwy i zamknięty w sobie. Urodziłam się, kiedy rodzice mieli około 20 lat, a w następnych latach na świat przyszła moja siostra i brat. Mieliśmy wspaniałe dzieciństwo. Nasi rodzice wspierali nas i angażowali się w nasze wspólne życie. Jeździliśmy na coroczne wyprawy na kemping, podróżowaliśmy do Disneylandu i spędzaliśmy razem dużo czasu jako rodzina. Czuliśmy się kochani i bezpieczni. Ani razu nie widzieliśmy, aby nasi rodzice się kłócili. Patrząc wstecz, nigdy też właściwie nie widzieliśmy, by trzymali się za ręce lub okazywali sobie uczucia. 

Latem przed moimi 16 urodzinami, rodzice poprosili nas do salonu. Pamiętam to tak wyraźnie… moment, w którym nasze życie wywróciło się do góry nogami. Oznajmili, że robią sobie „przerwę”, aby poukładać pewne sprawy. Powiedzieli, że nas kochają, ale przez jakiś czas będziemy mieszkali na zmianę, raz z jednym raz z drugim z nich. Mama płakała a my dzieci płakałyśmy razem z nią, pytając - dlaczego? To był dla nas szok. Nigdy się przecież nie kłócili ani nie gniewali na siebie. Co się stało? 

Patrząc wstecz jako osoba dorosła, widzi się rzeczy wyraźniej. Tata spędzał większość czasu po pracy na dole przy komputerze. Mama skupiła się całkowicie na wychowaniu nas. Spędzali ze sobą mało czasu i rzadko wychodzili na randki. Mieli mało wspólnych tematów i wspólnych spraw poza wychowywaniem dzieci. Oddalili się od siebie. 

W pierwszym roku zmienialiśmy swoje miejsce zamieszkania co tydzień. Jednego tygodnia byliśmy w domu z mamą a drugiego przebywaliśmy u taty w jego przyczepie. Przez jakiś czas mój tata nawet mieszkał w piwnicy, co było dla nas bardzo niezręczne i trudne. Udawaliśmy jednak, że wszystko jest w porządku i po prostu nie rozmawialiśmy o tym. 

Pamiętam, jak pod koniec ich okresu separacji po raz pierwszy usłyszeliśmy, jak się kłócą. Nigdy wcześniej nie byliśmy świadkami takiej sytuacji, więc szybko złapałam mojego młodszego brata i siostrę i wyszliśmy z domu. Wsiedliśmy do samochodu a ja woziłam nas dookoła, gdy nagle do naszych uszu dotarły krzyki i błagania naszej mamy. Nie pamiętam co się działo, kiedy wróciliśmy do domu, pamiętam tylko odrętwienie. To było to, co musieliśmy zrobić, aby to przeżyć. 

Tata podjął decyzję, aby zakończyć małżeństwo. Nie był już zakochany w naszej mamie. Powiedział, że nigdy nie powinni się byli pobrać, a on nigdy naprawdę jej nie kochał. Oznajmił, że nie jest szczęśliwy, że czuje się przygnębiony i niepotrzebny. Stwierdził, że tak będzie dla nas lepiej. Mama próbowała o niego walczyć, robiła co mogła, ale jego serce pozostało niewzruszone. Wyprowadził się i kupił dom położony kilka minut drogi dalej. 

Tata rozmawiał z kilkoma przyjaciółmi i jedną z moich rozwiedzionych ciotek i oni przekonywali go, że odejście od rodziny jest dla niego najlepszym wyjściem. Chciałabym móc powiedzieć tym ludziom, jak bardzo negatywnie wpłynęli na moje życie tymi słowami. Jak ich zachęta doprowadziła do ruiny moją rodzinę i nadal ma swoje konsekwencje. Czy w ogóle wiedzą, co zrobili?

Moje rodzeństwo i ja tak naprawdę o tym nie rozmawialiśmy. Rodzice zdecydowanie unikali tego tematu. Moja mama była załamana. Była w dużej mierze zależna od taty i gubiła się bez jego wsparcia. Większość dni spędzała płacząc. Za to tata wydawał się szczęśliwy i pełen energii. Próbował nas kupić za pomocą nowych ubrań i własnych pokojów w swoim nowym domu. Właściwie łatwiej było spędzać czas z tatą, bo mogliśmy być odrętwiali i udawać szczęśliwych. Ale to nie było w porządku. Stres związany z przemieszaniem się w tą i z powrotem co trzy tygodnie powoli nas wyniszczał. Kiedy zapomniałam koszuli lub instrumentu i zostały w drugim domu to, mimo że był on oddalony tylko o pięć minut drogi, miałam poczucie życia na walizkach. Nadal ma to na mnie wpływ, bo za każdym razem gdy podróżuję, odczuwam przymus natychmiastowego wypakowania się, aby nic nie zostało w walizce. Długo zajęło mi zrozumienie tego.

Niedługo potem tata zaczął przyprowadzać z pracy kobietę. Moja mama była załamana i wściekła. Okazało się, że ta kobieta wspierała ojca emocjonalnie przez cały czas separacji z mamą. Aha… to tylko emocjonalny romans… tak to postrzegałam. W ciągu kilku tygodni zaczęli randkować, kilka miesięcy później zaręczyli się a w ciągu roku byli po ślubie. Ojciec zapytał nas jeszcze przed ich ślubem czy ona może się wprowadzić. Wszyscy stanowczo odmówiliśmy. Była przeciwieństwem naszej mamy. Nie znosiliśmy jej i tego, że przez nią między naszymi rodzicami zrobiła się jeszcze większa przepaść. Ale była w pobliżu przez cały czas i ostatecznie spędzaliśmy z nią sporo czasu. Zabierała nas na zakupy, rozmawiała o chłopakach, robiła wszystko to o czym marzyliśmy, że będzie robić nasza mama. Byliśmy na ich ślubie i poznaliśmy naszych nowych przyrodnich braci, którzy wszyscy byli starsi od nas. Uśmiechaliśmy się i pozowaliśmy do zdjęć z obcymi ludźmi, wepchnięci do nowej rodziny, której nie chcieliśmy, cały czas udając, że wszystko jest w porządku. .............................................................................................. 

Z przystosowaniem się do nowej rodziny i nowego życia, każdy z nas radził sobie inaczej. Ja uciekałam do domów znajomych i rodziny mojego chłopaka. Moja siostra rzucała się w każdą możliwą aktywność pozaszkolną, sport itp. Mój młodszy brat utknął w domu, grając w gry wideo, aby uciec od rzeczywistości. Nienawidziłam być tą poszkodowaną. Nienawidziłam ludzi, którzy wiedzieli, że moi rodzice się rozwiedli i że moja rodzina była rozbita. Spędzałam mnóstwo czasu z rodzinami innych ludzi, próbując poczuć rodzinne ciepło. Udawałam, że potem wracam do własnego, ciepłego, rodzinnego domu. Zaskakująco, nikomu z nas nie odbiło. Wszyscy zachowywaliśmy się jak grzeczne dzieci, na których nas wychowano i zaufaliśmy naszym rodzicom, że się nami zaopiekują. Ale każde święto, każde spotkanie było zatrute. Moi rodzice musieli zadowolić się nami tylko w określonym czasie. Za każdym razem, gdy zostawialiśmy jednego z nich, mieliśmy poczucie winy, zwłaszcza jeśli chodziło o mamę. Mama wyładowywała na nas wiele swoich emocji. Mówiła, że powinna po prostu umrzeć, a my będziemy szczęśliwi z nową rodziną taty. Zaczęłam mieć żal do mamy i coraz mniej z nią rozmawiać. Nie zapraszałam do domu przyjaciół, ponieważ nie wiedziałem, w jakim nastroju będzie mama. Czułam, że muszę przejąć obowiązki rodzica, ponieważ ona nie była do tego zdolna. Pamiętam uroczystość mojego ukończenia szkoły średniej i ból, który jej towarzyszył. Widziałam, jak wszyscy moi przyjaciele robią sobie zdjęcia z całymi, uśmiechniętymi rodzinami, a moja mama i tata ledwo mogli znieść przebywanie w tym samym pokoju. Podczas uroczystości ukończeniu studiów moja macocha po prostu wyszła z powodu zbyt dużego napięcia. Moje rodzeństwo i ja na zmianę kontrolowaliśmy sytuację, gdy było jakieś wspólne wydarzenie. Właściwie nigdy nie mieliśmy okazji naprawdę świętować, ponieważ zawsze martwiliśmy się o to, kto się tym razem zdenerwuje lub zacznie płakać. W końcu doszło do tego, że nikt z nas tak naprawdę nie chciał obecności żadnego z rodziców. Stres i niepokój, które wywoływały te spotkania, wciąż na mnie oddziaływają. Dlaczego musieliśmy dźwigać ten ciężar? 

Po pięciu latach drugiego małżeństwa mojego taty, w ich raju pojawiły się kłopoty. Mój tata czasami podróżował służbowo i często jeździł do Północnej Karoliny. Pewnego weekendu tata odwoził mnie na uczelnię i powiedział mi, że znowu ma romans z kimś, kogo poznał w pracy w Północnej Karolinie. Byłam wściekła. Powiedziałam wiele bolesnych rzeczy. Krzyczałam na niego „dlaczego nie możesz po prostu trzymać go w spodniach!” Byłam zdruzgotana wiedząc, że muszę o tym powiedzieć rodzeństwu, że będą musieli ponownie przejść przez ten ból. Chciałam ich chronić.  

Mój tata i macocha próbowali to przepracować. Pamiętam, jak w pewien weekend byłam w domu i podsłuchałam rozmowę, jaką prowadziła moja macocha. Opowiadała jak dowiedziała się, że mój tata ma romans. Pamiętam szczegóły. Pamiętam, że chciałam zatkać sobie uszy, ignorując ból. Ale słuchałam, siedząc na schodach, słysząc jej ból i nienawidząc ojca za to, że go spowodował. Pomyślałam sobie, że oni nigdy nie powinni byli się pobrać. Mój tata wcale nie wyzdrowiał. Nie był zdrowy, a my po prostu chcieliśmy, żeby nasz tata był naszym tatą. Po roku lub dwóch poradnictwa małżeńskiego i braku postępów, mój tata ponownie chciał odejść. Mówił, że nasza macocha nie umie poradzić sobie z sytuacją i że on znów wpada w depresję w niezdrowym małżeństwie. Krzyczeliśmy na niego i mówiliśmy jej, że wolimy zostać z nią. Znowu byliśmy rozdarci. Zaufaliśmy mu. Nawiązaliśmy relację z obcą kobietą, pozwalając jej zostać naszą pseudo mamą, kiedy nasza mama nie mogła, a teraz była ona wyrywana z naszego życia. Kolejne rozdarcie.  

Próbowaliśmy utrzymać relację z naszą macochą tak długo, jak tylko mogliśmy, ale było to zbyt bolesne. Chciała rozmawiać o naszym tacie i wiedzieć, co robi. Spotykanie się z nami było dla niej trudne. Chciała być zaangażowana w nasze życie, jednak jakim kosztem? Powoli oddalaliśmy się więc od siebie, w końcu przestaliśmy rozmawiać, a ona została odcięta od naszego życia, jakby była tylko chwilą, o której łatwo zapomnieć. Ale nie była i nadal nie jest. Szkoda, że nie mogła być na moim ślubie. Chciałabym móc do niej zadzwonić i poprosić o radę, ale nie mogę.

Kiedy kończyłam ostatni rok studiów, poczułam, że nadszedł czas poważnej rozmowy, jeden na jeden z moim tatą. Zaprosiłam go do mojego domu i wypaliłam prosto z mostu, że go kocham, ale jego wybory mnie ranią. Błagałam, żeby przez jakiś czas był singlem i poświęcił nam trochę czasu, abyśmy mogli zdrowieć jako rodzina. Tłumaczyłam, że go potrzebuję, że potrzebuję ojca. On po prostu siedział i słuchał. Nie mówił wiele i myślałam, że udało mi się do niego dotrzeć. Niestety zaledwie kilka miesięcy po rozstaniu z naszą macochą, sytuacja się powtórzyła. Któregoś dnia próbowałam skontaktować się z tatą, aby opowiedzieć mu o swojej rozmowie o pracę, ale nie odbierał. To było do niego niepodobne. Zadzwoniłam do babci i wujka szukając go. W końcu oddzwonił a ja zapytałam, gdzie jest. Wydawał się taki szczęśliwy kiedy powiedział, że jest w Północnej Karolinie i odwiedza „przyjaciela”. Wtedy dokładnie zrozumiałam, co się działo. Krzyczałam na niego i pytałam „jak on mógł?” Ostrzegałam go, co się może zdarzyć jeśli znów spotka się z kobietą, z którą wcześniej miał romans. To nie był mądry sposób na rozpoczęcie nowego związku. Czy nie słyszał mnie wcześniej, kiedy powiedziałam, że powinien zostać singlem? Najwyraźniej nie.  

Kiedy opowiedziałam wszystko mojemu rodzeństwu, postanowiliśmy, że porozmawiamy z nim razem. Jeśli będziemy wszyscy, to musi nas posłuchać, prawda? Kiedy weszłam do pokoju, wszyscy siedzieli na kanapie. Nie pamiętam dokładnie, co każde z nas powiedziało, ale wiem, że to ja byłam ta zła. Moja siostra łagodziła atmosferę, a mój brat sprawiał wrażenie odrętwiałego i obojętnego. Kulminacyjnym punktem rozmowy był moment, kiedy powiedziałam tacie, że to co robi, nas rani i potrzebujemy, żeby przestał widywać się z tą kobietą. Powiedziałam, że musi wybrać, albo my, albo ona. Myślałam, że wybór w takiej sytuacji jest oczywisty. Jego słowa wciąż mnie prześladują. Powiedział: „Jak możesz prosić mnie o dokonanie takiego wyboru?” Naprawdę? Twoje dzieci czy ta kobieta, z którą miałeś romans? Był tak zatwardziały i ślepy na to, jak wpływał na nasze życie. Nie rozumiał jak jego życie randkowe może mieć na nas jakikolwiek wpływ. Tak bardzo się mylił, ale nie wiedzieliśmy, jak mu to pokazać. Płakaliśmy, błagaliśmy, ale nie udało nam się go przekonać. 

Skończyło się na tym, że próbowałam uciec od tej sytuacji i przeniosłam się do Kalifornii, gdzie znalazłam pracę. Myślałam, że to fizyczne oddalenie zmniejszy mój ból. Oczywiście to nie zadziałało. Wciąż otrzymywałam SMS-y i telefony od siostry i brata odnośnie tego, co się dzieje. Nie chciałam rozmawiać z tatą przez rok. Ignorowałam jego telefony, e-maile i SMS-y. W końcu przestał próbować. Tłumaczyłam sobie, że stawiam zdrowe granice. On dokonał swojego wyboru, ja dokonałam swojego. Nie chciałem brać udziału w jego związku z tą kobietą. Nadal odwiedzał ją w Północnej Karolinie. W końcu dostałam wiadomość, że się zaręczyli. Byłam zdruzgotana. Jak mógłby poślubić tę osobę? Jak mógł oczekiwać, że otworzymy się nie tylko na kogoś nowego i nieznajomego, ale na kobietę, która przyczyniła się do rozpadu jego małżeństwa z naszą macochą. Nie. Tak nie mogło być. 

Pamiętam, jak pewnego lata wróciłam do domu i spędzałam dzień - święto czwartego lipca – z moją siostrą na plaży. Nagle zobaczyłyśmy mojego tatę idącego z tą kobietą brzegiem morza. Opuściłyśmy głowy i odwróciłyśmy wzrok mając nadzieję, że nas nie zauważą. Tata podszedł do nas i zaczął rzucać w nas żartobliwie piaskiem, aby zwrócić naszą uwagę. Pajacował i wygłupiał się jakby to nie było nic wielkiego. Zignorowałyśmy go. Nie spojrzałyśmy na niego. Odszedł. Odebrałam to jako fizyczną manifestację tego, jak zostawia nas dla niej. Wybrał ją zamiast nas. Złamało mi to serce, gdy patrzyłam, jak z nią odchodzi. Wciąż mam to przed oczami. 

W końcu postanowiłam udać się po pomoc do poradni, aby przezwyciężyć wszystkie te uczucia. Pomogło mi to przejąć kontrolę nad moimi działaniami, a także zacząć odpuszczać próby kontrolowania mojego ojca. Nie mogłam mu mówić, co ma robić ani stawiać mu ultimatum. Mogłam tylko próbować tworzyć własne zdrowe granice i kontrolować siebie. Nadal nad tym pracuję. Tata i ta kobieta pobrali się, ale nikt z nas nie poszedł na ślub. Wkrótce wprowadziła się do niego. Mój brat, ponieważ był najmłodszy i wciąż chodził do liceum, znowu utknął w sytuacji mieszkania w dwóch domach na zmianę, Moja mama spokojnie pogodziła się z nową sytuacją. Ta kobieta nic jej nie zrobiła a mama wiedziała, jak pokręcony był mój tata. Nie byliśmy już jednak tą „szczęśliwą rodziną”, którą ojciec wcześniej starał się trzymać razem. 

Przez kilka lat, nie spędziłam z tatą ani chwili sam na sam. Wieści o jego nowym małżeństwie dochodziły do mnie od mojego rodzeństwa. Żona taty nie ufała mu. Słyszałam niezliczone historie o okropnych rzeczach, które do niego mówiła i robiła. Ganiała za nim do samochodu krzycząc. Pisała do niego pasywno-agresywne wiadomości. On po prostu to znosił. Czuł, że na to zasłużył i nawet jeśli był nieszczęśliwy, nie mógł uzyskać trzeciego rozwodu. To takie smutne. Stało się to, co przewidziałam: budowanie związku na kłamstwach i tajemnicach doprowadziło do poczucia winy i braku zaufania. Żona taty monitoruje wszystkie jego e-maile, SMS-y i rozmowy telefoniczne. Może on do nas zadzwonić tylko wtedy, gdy wraca z pracy do domu. Rzadko otrzymujemy odpowiedź na pytanie co u niego słychać, bo boi się, że ona go usłyszy. Jest uwięziony.  

Tata nienawidzi swojej pracy i jest na skraju depresji. Ich małżeństwo to ciągłe wzloty i upadki. Pojawia się wiele gróźb odejścia. Już nie wiem, czego był dla niego chciała. Modlę się, aby odnalazł swoją tożsamość w Chrystusie, a nie w związkach. Chcę go w moim życiu. W końcu uznałam jego żonę. Nie staram się nawiązać z nią relacji, ale staram się być miła. Dla niego. 

Mam już prawie 30 lat. Przeżyłam więcej lat z rodzicami po rozwodzie niż kiedy byli małżeństwem. Kiedy patrzę wstecz, widzę jak wielki wpływ na moje życie miał rozwód rodziców (wielokrotny). Wytworzyły się we mnie cechy pozytywne, ale pojawiło się także wiele negatywnych efektów. Stałam się silniejsza i bardziej niezależna. Nauczyłam się polegać na innych i prosić o pomoc w potrzebie. Przetworzyłam swój ból i poczucie zranienia, aby pomóc innym dzieciom zmagającym się ze skutkami rozwodu rodziców. Jako wychowawca obozowy, a teraz nauczyciel, wykorzystuję swoje doświadczenie, aby dzielić się empatią i dawać pociechę. Widzę wszystkie błędy, które popełnili moi rodzice i wykorzystuję je, aby dokonywać lepszych wyborów we własnych związkach. Komunikację stawiam na pierwszym miejscu. Pomogło mi to zbudować silną relację z moim obecnym mężem, ponieważ desperacko próbuję uczyć się na błędach moich rodziców.  

Nadal odkrywam kolejne negatywne skutki. Oczywiście wpłynęło to na moje życie randkowe. Zawsze trudno mi było ufać ludziom i przez całe życie bałam się porzucenia. Trzymam się mocno każdego, kogo mogę. Czasami wciąż płaczę z powodu straty. Święta są trudne. Mój ślub był trudny. Narodziny moich przyszłych dzieci będą trudne. Zawsze będzie mi przykro z tego powodu. Boję się o małżeństwo moje i mojego rodzeństwa. Nie chcę, żebyśmy kontynuowali ten cykl. To musi się skończyć. Nie mieliśmy jednak zbyt wiele wzorów do naśladowania, więc staram się poszukiwać mentorów i czytać jak najwięcej książek, aby być lepszą, silniejszą, trwać.  

 

Sprawdź naszą nową książkę!

Ta książka łączy badania o złotym standardzie z setkami historii od dzieci, z których wiele nigdy wcześniej nie zostało opowiedzianych.

EnglishPolski
Udostępnij to