(Pierwotnie opublikowane w Federalistów)
Izba Michigan przyjęła Ustawa o rodzicielstwie wspomaganym i macierzyństwie zastępczym, HBs 5207-5215, 9 listopada 2023 r. Ustawy te mają na celu zalegalizowanie macierzyństwa zastępczego, które w stanie Michigan nadal stanowi wykroczenie, oraz ustanowienie praw rodzicielskich dla dzieci urodzonych dzięki technologiom reprodukcyjnym.
Zwolennicy tych ustaw argumentują, że dzieci nie będą już bezbronne, ponieważ żadni przyszli rodzice nie będą już „zmuszeni” do wyjazdu ze stanu w celu skorzystania z macierzyństwa zastępczego, ani nie będą musieli przechodzić przez proces adopcji dziecka urodzonego w zastępstwie. W rzeczywistości to same procesy zapłodnienia in vitro i macierzyństwa zastępczego sprawiają, że dzieci są najbardziej bezbronne. Frustracja wynikająca z „zmuszania” do opuszczenia stanu lub adopcji dziecka od kobiety, która była wykorzystywana jako osobisty inkubator (ponieważ kobiety rodzące dzieci są w rzeczywistości ich matkami), tak naprawdę nie wynikają z pragnienie uwolnienia dzieci od bezbronności, ale raczej chęć osiągnięcia rodzicielstwa bez względu na koszty, jakie poniosą dzieci.
Technologie reprodukcyjne, takie jak zapłodnienie in vitro i macierzyństwo zastępcze, z natury zawierają w sobie utowarowienie i niszczenie embrionalnych istot ludzkich oraz pozbawiają dzieci naturalnego prawa do matek i ojców.
Badania przedimplantacyjne
Blastocysty (wczesne zarodki) są często wybierane do przeniesienia na podstawie prawdopodobieństwa zagnieżdżenia się w macicy w ramach procesu przesiewowego, preimplantacyjnego badania genetycznego, które wybiera „najlepsze” zarodki do wszczepienia. Nie tylko określają prawdopodobieństwo powodzenia implantacji lub poronienia, ale także wykrywają potencjalne wady wrodzone i nieprawidłowości chromosomalne, takie jak zespół Downa.
Zarodki są najpierw testowane pod kątem żywotności, głównie w oparciu o kontrolę wzrokową. Jak stwierdził były embriolog dr Craig Turczyński: „Obecna metoda oceny żywotności opiera się na oględzinach i mamy pewne wyobrażenie o tym, co decyduje o żywotności zarodka, ale jest ono niedoskonałe. […] W tej dziedzinie zastosowano PGD [przedimplantacyjną diagnostykę genetyczną], aby potwierdzić żywotność, ale nawet to jest obecnie kwestionowane ze względu na zdolność embrionu do samokorekty poprzez wypychanie nieprawidłowych komórek do łożyska”.
Ze względu na niedoskonały charakter tych badań przesiewowych, są one podatne na fałszywie dodatnie wyniki, pokazując blastocysty jako wykazujące nieprawidłowości, podczas gdy w rzeczywistości były normalne, co powoduje, że codziennie odrzuca się tysiące ludzi. Embriolodzy z Centrum Rozrodu Człowieka byli świadkami nieudanych prób zapłodnienia in vitro z zarodkami początkowo uznanymi za „normalne” i zaobserwowali tysiące dzieci urodzonych z zarodków uznanych za „nieprawidłowe”.
Turczyński dalej stwierdza: „…jest wiele… przypadków, które powinny zakończyć się ciążą, ale tak się nie stało. … [T]oto… zarodki, które według wszelkich konwencjonalnych miar nigdy nie powinny zaowocować dzieckiem, a jednak tak się stało. Zarodki tego typu były jedynymi dostępnymi i gdyby zostały poddane selekcji przez wprawne oko, zostałyby odrzucone”. Po prostu nie wiemy, kiedy embriony będą nadal żyć i nie należy ich traktować jak towaru, z którym można eksperymentować w celu uzyskania dziecka, które przeżyło.
Eugeniczna, utowarowiająca praktyka określania, które istoty ludzkie są niegodne życia dla własnej wygody, jest niestety napędzana przez mentalność kulturową. Różnorodne sondaże biotechnologiczne z wielu krajów, pochodzące z 1986 r., pokazują, że duży odsetek społeczeństwa toleruje manipulowanie komórkami ludzkimi w celu zapobiegania dziedziczeniu chorób niezakończonych zgonem, a nawet w celu poprawy cech fizycznych.
Prawdopodobieństwo żywych narodzin
Jeśli zarodek pomyślnie przejdzie test bycia „pożądanym”, szanse na przeżycie do porodu nadal nie są wysokie, ponieważ tylko 7 procent dzieci stworzonych w laboratorium faktycznie rodzi się żywe. Studium z W 2015 r. stwierdzono, że z 1,500 kobiet, które poddały się procesowi zamrażania jaj w wieku 35 lat lub młodszych, „szansa na żywe urodzenie wzrosła z 15% w przypadku kobiet, które zamroziły zaledwie 5 jaj, do 61% w przypadku kobiet, które zamroziły 10 jaj i do 85% dla kobiet, które zamroziły 15 lub więcej jaj”. W 2016 roku badanie przeprowadzone na 1,171 cyklach IVF z użyciem zamrożonych komórek jajowych wykazało, że „…w przypadku kobiet poniżej 30. roku życia każde odzyskane jajo miało 8.67% szans na urodzenie dziecka; w przypadku kobiet po 40. roku życia szansa ta spadła do mniej niż 3% na jajo. Aby zatem osiągnąć szacowany wskaźnik urodzeń żywych na poziomie 50%, kobieta w wieku powyżej 40 lat będzie musiała zamrozić znacznie więcej komórek jajowych niż kobieta poniżej 30 roku życia”.
Aby uzyskać lepszy obraz liczby dzieci, które przeżyły proces zapłodnienia in vitro, Turczyński podał dane Towarzystwa Technologii Wspomaganego Rozrodu za 2019 rok:
Z… 2,183,598 55,000 2020 zarodków rodzi się około 2 48 dzieci rocznie (Dusenbery 85), a ponad 2019 miliony zarodków rocznie jest umieszczane w kriogenicznym magazynie, wykorzystywane do badań lub wyrzucane do odpadów medycznych. Od 2448 do XNUMX procent zarodków poddaje się kriokonserwacji („Krajowy raport podsumowujący” bd), ale ostatecznie wiele zamrożonych zarodków jest porzucanych. Pozostawia się je w zawieszeniu na czas nieokreślony, odrzuca lub wykorzystuje do badań (Simopoulou i in. XNUMX, XNUMX).
Dla tych „szczęśliwych” zarodków, którym uda się wydostać z kriokonserwacji (szacuje się, że ok 1 milionów zamrożone embriony w samych Stanach Zjednoczonych) z zamiarem przeniesienia i, miejmy nadzieję, dalszego przeżycia, jakie jest prawdopodobieństwo, że przetrwają proces rozmrażania? W badaniu przeprowadzonym 6,019 zamrożonych zarodków, 95 procent przeżyło proces rozmrażania. Wydaje się, że to wysoki odsetek, ale co z pozostałymi 300 ludźmi, którzy nie przeżyli? Co więcej, gdy zarodki pomyślnie się rozmrożą, często zapadają się i trudno stwierdzić, czy są zdolne do życia. Następnie muszą oczywiście stawić czoła kołu losu, jakim jest proces transferu, i jeśli uda im się wszczepić implant, znajdą się na ryzyko aborcji.
Trauma separacyjna
Dziecko ma prawo do swojej matki genetycznej, biologicznej i społecznej, a wszystko to naturalnie istnieje w tej samej kobiecie. Macierzyństwo zastępcze łączy to, co powinno być jedną kobietą – matką – na trzy „opcjonalne” kobiety: matkę genetyczną (dawczyni komórki jajowej), matkę biologiczną (surogatka) i matkę społeczną (codzienna obecność matki). Wiemy już, że adoptowane dzieci borykają się z tzw. „pierwotną raną” powstałą w wyniku oddzielenia od biologicznych matek. Jednak celowo zadajemy tę pierwotną ranę poprzez macierzyństwo zastępcze.
Badania pokazują, że separacja matek, cecha macierzyństwa zastępczego, jest głównym stresorem fizjologicznym niemowlęcia, a nawet krótka deprywacja matki może trwale zmienić strukturę mózgu niemowlęcia. Separacja matki może prowadzić do wzrostu poziomu hormonów stresu, takich jak kortyzol, powodując obniżoną funkcję odpornościową i powodując nieprawidłowe działanie hipokampa, co może prowadzić do wzrostu problemów ze zdrowiem psychicznym, takich jak schizofrenia, zespół stresu pourazowego (PTSD), autyzm, stany lękowe i zmienione reakcje na ból oraz trudności w uczeniu się, takie jak ADD oraz trudności z pamięcią i koncentracją. Separacja matki wiąże się także ze wzrostem tendencji samobójczych, problemami narkotykowymi i alkoholowymi oraz zmniejszoną zdolnością do nawiązywania relacji intymnych.
Co więcej, dzieci urodzone przez kobiety, które doświadczyły dysocjacji w czasie ciąży, co jest wymogiem macierzyństwa zastępczego, może rozwinąć się bardziej fizycznie i emocjonalnie problemów niż dzieci kobiet zdrowych psychicznie.
Olivia Auriol, która urodziła się dzięki macierzyństwu zastępczemu w Louisville w stanie Kentucky, pisze, na temat związku dziecka i matki w ciągu dziewięciu miesięcy ciąży:
Słyszy jej głos, smakuje to, co je, czuje jej emocje. To połączenie powinno trwać po porodzie, a tak nie jest. […] [T]hej, proszę, aby odłączyć dziecko od matki, która karmiła je przez ostatnie dziewięć miesięcy. To jest absolutnie traumatyczne dla noworodka. … [Nie] możesz powiedzieć temu dziecku, że powinno być oddzielone od matki, która karmi je w łonie matki.
Kryzys tożsamości na całe życie
Dzieci mają naturalne prawo do bycia kochanymi, znanymi i wychowywanymi przez swoje biologiczne matki i ojców, jedynych dwoje ludzi odpowiedzialnych za ich istnienie i jedynych rodziców, od których dziedziczą swoją wyjątkową genealogiczną tożsamość. Wychowywanie przez biologiczną matkę i ojca jest nie tylko elementem ustalania tożsamości dziecka, ale także: dwupłciowy wpływ obecny w związku matka/ojciec jest zasadniczym składnikiem rozwoju wszechstronnych dzieci. Unikalne korzyści, jakie matki i ojcowie zapewniają swoim dzieciom, obejmują naukę emocjonalny regulację poprzez matczyną interakcję i uczenie się wartości podejmowania ryzyka, które jest nieodłącznie związane z ojcowską formą przywiązanie.
Głęboko poczęcie dzieci poprzez dawstwo gamet wpływa na prawa tych dzieci odmawiając im prawo do ich matek i ojców, co powoduje, że zmagają się z niejasne lub nieistniejące tożsamość genetyczna (genealogiczna dezorientacja) i różne zaburzenia eksternalizacyjne. Nad 80 procent dzieci poczętych dzięki dawcom pragnienie poznania tożsamości swoich biologicznych ojców i/lub matek oraz dzieci dawców nieproporcjonalnie zmagają się z pytaniami o ich tożsamość, depresję, przestępczość i nadużywanie substancji.
W badaniu młodych dorosłych poczętych w wyniku dawstwa nasieniastwierdzono, że ponad połowa dorosłych poczętych dzięki dawcom mówi: „Czasami zastanawiam się, czy rodzina mojego dawcy nasienia chciałaby mnie poznać”. Sześćdziesiąt pięć procent potomstwa dawców zgadza się: „Mój dawca nasienia to połowa tego, kim jestem”. Prawie połowa martwi się, że podczas poczęcia wymieniano pieniądze, a gdy dorosną, chętniej przyznają, że nikt ich tak naprawdę nie rozumie.