Pierwotnie opublikowane w Magazyn Meridian

W środku globalnej pandemii, powszechnych protestów Black Lives Matter i ogólnokrajowych wstrząsów, w zeszłym tygodniu dobre wiadomości dotyczące praw rodziców i dzieci zostały praktycznie niezauważone.

W jednomyślnej decyzji Sąd Najwyższy Teksasu orzekł że państwo nie może unieważnić praw sprawnego rodzica w sprawach o opiekę nad dzieckiem. W szczególności, gdy „nierodzic prosi o ochronę lub posiadanie dziecka, najlepiej pojęty interes dziecka jest oparty na założeniu, że to odpowiedni rodzic – a nie sąd – podejmuje decyzję, czy zezwolić na to żądanie”.

Tłumaczenie: rodzice mają prawo do własnych dzieci. A to oznacza, że ​​druga strona również musi być prawdziwa; dzieci mają prawo do swoich rodziców i nie powinny być arbitralnie od nich oddzielane.

Zachowanie praw rodzicielskich

Wyrok rozstrzygnięty sprawa w którym kilka dni w miesiącu biologiczny ojciec Chris był zmuszany do rzucenia jego córka Anna w domu „JD”, chłopaka zmarłej matki jego córki. Chris i jego była żona rozwiedli się, gdy Ann miała dwa lata, i podzielili się prawem do opieki. Po tym, jak były Chris zaczął spotykać się z JD, zginęła tragicznie w wypadku samochodowym. Po śmierci matki Ann mieszkała wyłącznie z tatą. Ale w zeszłym roku sąd niższej instancji przyznał JD częściową opiekę nad dzieckiem pomimo faktu, że Chris był zdrowym rodzicem, Ann mieszkała z JD przez mniej niż sześć miesięcy, a Ann stwierdziła, że ​​nie chce kontaktu z chłopakiem. Szokujące orzeczenie oznaczało, że Ann została zmuszona do życia na pół etatu z niespokrewnionym mężczyzną, którego ledwo znała.

W zeszłym tygodniu orzeczenie Sądu Najwyższego Teksasu uchyliło niebezpieczną decyzję sądu niższej instancji. Prezydent Sojuszu w Obronie Wolności Michael Farris podsumowuje: „W najlepszym interesie dziecka nie służy ignorowanie praw odpowiedniego rodzica na rzecz żądań kogoś, kto jest prawnie obcy dziecku. Każde działanie państwa znacząco ograniczające te prawa musi przynajmniej ustalać, że dziecko doznałoby pewnego rodzaju krzywdy, gdyby pozostawało pod opieką rodzica. Ale tutaj sąd pierwszej instancji nie wymagał takiego okazania krzywdy. Zamiast tego stwierdził, że wiele razy w miesiącu naturalny ojciec dziecka musiał zostawiać córkę w domu kogoś, kto nie był z nią spokrewniony i z którym mieszkała krócej niż rok. To było ponad wyraźnymi zastrzeżeniami ojca i bez żadnych oznak, że nie nadaje się do opieki nad nią. Sąd Najwyższy Teksasu miał rację, potwierdzając konstytucyjny wymóg, zgodnie z którym decyzja rodzica jest uważana za leżącą w najlepszym interesie dziecka”.

Ochrona praw i dobra dzieci

Decyzja Sądu Najwyższego była bezwarunkowym zwycięstwem nie tylko dla Ann, ale dla dzieci na całym świecie. Gdyby orzeczenie sądu niższej instancji zostało utrzymane, miałoby kilka dalekosiężnych i szkodliwych skutków.

Po pierwsze, znacznie osłabiłoby to prawa biologicznych rodziców w walce o opiekę, otwierając drzwi każdemu niespokrewnionemu, który stara się o dziecko. To problem, bo chociaż istnieją agresywni i zaniedbujący biologiczni rodzice, statystycznie biologiczni rodzice są najbardziej powiązane, opiekuńcze i zainwestowane w swoje dzieci. Dla kontrastu, niespokrewnieni dorośli żyjący w konkubinacie, zwłaszcza zamieszkały przez matkę chłopak, statystycznie stanowią największe zagrożenie dla dobrostanu dziecka. To jest właśnie powód, dla którego rodzice adopcyjni, tacy jak ja, muszą udowodnić swoją „przydatność” przed umieszczeniem dziecka. Decyzja Sądu Najwyższego oznacza, że ​​najbezpieczniejsi dorośli w życiu dziecka będą traktowani priorytetowo w sporach o opiekę.

Po drugie, odpowiedź sądu niższej instancji na pytanie „do kogo należą dzieci?” wydawało się, że „dzieci należą do tego, do kogo państwo mówi, że należą”. Gdyby ten precedens został ustanowiony, byłby to ogromny przechwycenie władzy dla państwa, przed którym żaden rodzic ani dziecko nie byłby bezpieczny. Orzeczenie Sądu Najwyższego daje właściwą odpowiedź na to pytanie: „dzieci należą do rodziców”.

Po trzecie, w całym kraju toczą się batalie prawne o ustalenie, co należy uznać za rodzica dziecka poczętego za pomocą technologii reprodukcyjnych. Historycznie podstawą rodzicielstwa była słusznie biologia lub adopcja. Teraz postępowe siły naciskają na „intencję” jako podstawę rodzicielstwa. Oznacza to, że jeśli niespokrewniony dorosły „zamierza” wychować dziecko, stan uzna go za rodzica. Funkcjonalnie rodzicielstwo oparte na intencjach sprawia, że ​​dzieci są zwykłymi towarami, które mają być przyznawane każdemu dorosłemu, który ma pieniądze i środki, aby je zdobyć, nawet jeśli nie są spokrewnieni i nie przeszli badań i weryfikacji wymaganych od rodziców adopcyjnych. Orzeczenie Sądu Najwyższego Teksasu komunikuje długoletnią rodzinną rzeczywistość – jeśli chodzi o prawa rodzicielskie i prawa dzieci, „zamiar” wobec rodzica nie wystarczy. Biologia ma znaczenie.

Dobra wiadomość dla rodziny

To są burzliwe czasy dla naszego narodu. Tym bardziej należy uznawać i celebrować orzeczenia sądów, które wzmacniają rodzinę, a co za tym idzie cały naród. W przypadku Chrisa i jego córki Ann sądy zrobiły dokładnie to.